Dzieci (nie)pytają
Napisał(a) Ewelina Zakrzewska piątek, 20 stycznia 2012 12:18
Jak wykorzystywać pozornie niemądre pytania uczniów? Jak uczyć, żeby uczniowie częściej pytali? Kłopotliwe pytania to nie utrudnienie, to cenne źródło wiedzy o uczniach.
Specjaliści od twórczego myślenia uważają, że postawienie właściwego pytania często jest najważniejszym elementem procesu rozwiązywania problemu. Według nich być prawdziwie twórczym to widzieć braki tam, gdzie inni ich nie dostrzegają. Intuicyjnie wiedzą o tym również dzieci, stosując pytania jako narzędzie do poznawania otaczającego świata. Większość rodziców łatwo rozpoznaje dziecięcą ciekawość swoich pociech w nieustannych pytaniach „a dlaczego …?”.
Statystycznie, im młodsze dziecko, tym więcej zadaje pytań. W miarę dorastania pyta coraz mniej. W niektórych przypadkach, na etapie gimnazjum, młodzi ludzie w ogóle przestają o cokolwiek pytać. Szkoła ma w tej sprawie swój udział. Dlaczego? Osoby dociekliwe są niewystarczająco nagradzane, co więcej, w obecnym systemie szkolnym często są karane.
Jakie pytania padają w szkole? Niektórzy uczniowie dopytują o Kosmos, ilość drzew na świecie, granice ludzkich możliwości. Inni dociekają, jak są zbudowane urządzenia techniczne, np. GPS i jak działają. Nieliczni pytają np. dlaczego niebo ma czerwony kolor o zachodzie słońca. Na ogół, z różnych zresztą przyczyn, uczniowie nie otrzymują w szkole odpowiedzi na swe pytania. Oczekuje się natomiast od nich odpowiedzi na pytania nauczyciela typu: Jaki jest obwód prostokąta o bokach x i y? albo: Z jaką prędkością porusza się ciało fizyczne w trzeciej sekundzie ruchu? Albo: Jakie są zasady pisowni dużych liter? Brak odpowiedzi na pytania uczniów i „sztuczne” pytania nauczyciela, niebudzące pasji, emocji i zainteresowań rodzą niechęć do nauki. Sytuacji nie ratuje zamiana prostokąta na działkę, a ciała fizycznego na auto. Wręcz przeciwnie, pogłębia zniechęcenie i powoduje ospałość młodych umysłów.
Już Sokrates wiedział, że każdego można doprowadzić do samodzielnego zdobycia wiedzy teoretycznej i ogólnej dzięki dobrze postawionym pytaniom. Dobrze postawione pytanie to takie, które budzi zainteresowanie uczącego się i stymuluje proces zadawania nowych, samodzielnych, twórczych i adekwatnych pytań, na które uczeń sam, czasem z pomocą nauczyciela, może sobie odpowiedzieć. Sokrates uczył również, jak za pomocą takich pytań można wiedzę korygować. Na ogół naiwne pytanie ucznia typu Co się czuje, jak się wpadnie do czarnej dziury? trzeba przeformułować tak, by stały się użyteczne dla rozważań o Kosmosie. Ignorowanie pytań uczniów radykalnie osłabia skuteczność procesu edukacyjnego. Dlaczego?
Pytania konkretnego ucznia mają szczególne znaczenie dla procesu kształcenia – są one najlepszym źródłem informacji o tym, co już wie i potrafi oraz czego nie wie i nie rozumie. Są one – z punktu widzenia nauczyciela – najcenniejszym i najbardziej precyzyjnym rodzajem informacji zwrotnej, jaką nauczyciel może uzyskać. Pytania są przejawem zainteresowania, motywacji do uczenia się i cennym źródłem informacji o uczniu. Rodzaj pytań oraz ich ilość to źródło informacji o stylu pracy preferowanym przez nauczyciela. Warto korzystać z tych informacji.
A jak jest w rzeczywistości polskiej szkoły? W jednym z badań CKE[1] policzono spontaniczne, czyli nieprowokowane przez nauczyciela, pytania zadawane przez uczniów klas trzecich na osiemdziesięciu lekcjach w różnych szkołach podstawowych. Uczniowie ci zadali mnóstwo pytań o charakterze organizacyjnym (średnio pięć na lekcję), znacznie mniej o charakterze merytorycznym, tzn. dotyczących bezpośrednio problematyki zajęć (średnio 1 na lekcję). Natomiast padło znikomo mało pytań o wyjaśnienie czy uzasadnienie rozważanych zagadnień, pojęć, problemów, stwierdzeń (średnio raz na trzy lekcje).
To bardzo niepokojące zjawisko. Przyzwyczaja do sytuacji, w której wiem, że tak a tak jest, ale nie wiem (nie czuję potrzeby zrozumienia), dlaczego właśnie tak jest. Zwalnia to nauczycieli (i rodziców w tej roli) z konieczności uzasadniania własnego stanowiska. Nikt nie jest odpowiedzialny za to, co mówi. Jak widać, ta bardzo niebezpieczna w skutkach, choć pozornie niewinna postawa intelektualnego lenistwa kształtuje się już na poziomie nauczania wczesnoszkolnego.
Dlaczego kończąc edukację wczesnoszkolną uczniowie nie zadają podczas zajęć w zasadzie żadnych pytań związanych merytorycznie z tym, czego się uczą?
Hipotezy:
- na lekcji mówi nauczyciel – uczeń słucha i wykonuje polecenia (odpowiada),
- nie należy przeszkadzać nauczycielowi swoimi pytaniami,
- pytania pokazują, że się nie wie,
- nie ma o co pytać - to, o czym mówi nauczyciel jest nudne,
- po co pytać - odpowiedzi raczej nie będzie,
- brak pytań wynika z tego, że uczeń zajmuje się czymś innym, bo przestał uważać, stracił kontrolę nad tym, co się dzieje na lekcji.
Jakie sytuacje lekcyjne, warunki edukacyjne będą zachęcać uczniów do częstego stawiania pytań, do przejawiania inicjatywy intelektualnej, do dyskutowania i wyrażania opinii? Pamiętajmy, że uczeń, który zadaje pytania, jest aktywny intelektualnie i rzeczywiście uczy się czegoś ważnego!
Pracownia Oświatowo Wydawnicza PUNCTUM proponuje warsztaty i wykłady dla Rad Pedagogicznych, na których można zdobyć wiedzę i praktyczne umiejętności wspomagające rozwój sztuki zadawania pytań już na poziomie wczesnoszkolnym oraz w dalszych etapach nauki.
| następna » |
|---|



