Nauczanie zaczyna się od wzbudzenia zainteresowania
Napisał(a) Ewelina Zakrzewska poniedziałek, 18 kwietnia 2011 12:06
Łatwiej przyswajamy wiedzę, która wiąże się z czymś nam znanym. Nie dziwmy się, że z dziećmi jest tak samo. Łatwiej uczymy się rzeczy, które nas interesują. Dlaczegóż moglibyśmy oczekiwać, że uczeń łatwo miałby przyswoić coś, co go nudzi?
Czy nie jest dziwnym fakt, że połowa uczniów nudzi się w szkole? (jak wynika z "Diagnozy Społecznej 2008" pod redakcją prof. Janusza Czapińskiego)
Naturalną potrzebą dziecka jest dążenie do poznawania otaczającej go rzeczywistości. Uczenie się jest najwspanialszym i dającym najwięcej radości zajęciem. Dzieci rodzą się z takim przeświadczeniem i pielęgnują je, dopóki nie przekonamy ich, że nauka jest ciężką i przykrą pracą.
O tym, że każde dziecko ma szansę osiągnąć zadowalający sukces edukacyjny przekonują nas fińscy nauczyciele. W Finlandii nawet uczące się z dużym trudem dzieci rzadko odsyła się do szkół specjalnych. Cała tajemnica tkwi w sposobie motywowania. Trzeba pozwolić uczniowi odnieść choćby najmniejszy sukces, by jego zahamowania i trudności zniknęły.
Dla każdego ucznia sukces oznacza coś zgoła odmiennego. Ważne, by dostrzec u każdego ucznia postęp w nabywaniu wiedzy i umiejętności oraz odpowiednio go wynagrodzić, niezależnie od wiedzy i umiejętności jego kolegów.
Pytanie 1: Jak maksymalizować ten sukces?
Jeśli uczeń zaczął już odnosić w jakiejś dziedzinie sukcesy, trzeba się zastanowić jak spowodować, by mógł je odnosić także w innych dziedzinach. Najkrócej mówiąc – to przede wszystkim kwestia motywacji i nastawienia do nauki, miejsca nauki (stół, krzesło, oświetlenie) oraz zaproponowania uczniowi właściwego dla niego tempa i sposobu nauki. Tutaj skupimy się na zainteresowaniach, jako podstawowym czynniku motywującym.
Im młodsze dziecko – tym ważniejsze staje się wzbudzenie potrzeby wiedzy lub potrzeby działania. Nie warto dziecka zmuszać do słuchania lub działania, zanim nie wzbudzi się w nim zainteresowania. To ono nadaje kierunek uwadze i myślom dziecka, dostarcza motywacji, pomaga się skupić, co z kolei sprzyja zrozumieniu materiału. I odwrotnie – zrozumienie materiału zwiększa zainteresowanie przedmiotem, a to sprzyja chęci skupienia uwagi.
Pytanie 2: Jak zainteresować?
Przede wszystkim – zaczynać od zainteresowań dziecka i jego talentów. Szczególnie wtedy, gdy są podejmowane tematy trudne oraz nowe, nieznane dziecku. Wiedzę o zainteresowaniach uzyskujemy dzięki obserwacji dziecka i rozmowom z nim, wiele można się dowiedzieć od innych nauczycieli, a przede wszystkim od rodziców. Natomiast najpewniejszą metodą jest tutaj działanie. To ono ma decydujący wpływ na świadomość dziecka, decyduje, na czym skupia ono uwagę. Nasza świadomość zmienia się w trakcie rozwoju. Dzieciństwo zdominowane jest przez działanie. Dopiero w czasie dojrzewania przychodzi introspekcja doświadczenia. Działanie refleksyjne jest natomiast domeną dorosłości, doświadczenie nie jest tu konieczne dla przyswojenia wiedzy czy umiejętności [1]. Sens kształcenia polega na zdobywaniu przez ucznia coraz wyższego poziomu świadomości: od myślenia działającego przez introspekcję do myślenia refleksyjnego. Stopniowo uczeń uzyskuje kontrolę nad własnym zachowaniem.
„Oparte na doświadczeniu uczenie się jest nieustannym procesem budowania obrazu świata i siebie we własnym umyśle[2]”
Ważne jest zatem, aby uczeń zdobywał wiedzę drogą samodzielnych odkryć i poszukiwań, a przekazywane mu informacje były powiązane z tymi, które poznał wcześniej oraz z tymi, które przyswoi dopiero w przyszłości.
Reformy w organizacji procesu dydaktycznego powinny odnosić się głównie do planowania czasu. Ograniczenie czasu przekazywania wiedzy deklaratywnej na rzecz wiedzy kontekstualnej jest najpilniejszą potrzebą uczniów. Wynika to z właściwości myślenia dziecka 6-7-letniego, które potrafi dokonać analizy, syntezy, porównania, klasyfikowania i uogólniania tylko wtedy, gdy bezpośrednio spostrzega odpowiednie fragmenty rzeczywistości lub jeśli miało z nią kontakt wcześniej i ukształtowało sobie stosowne wyobrażenia.
W związku ze zmianą powyższych proporcji, nauczyciel przestaje być ekspertem w procesie dydaktyczno-wychowawczym, a staje się organizatorem i klasowym liderem.
W związku z tym wydają się być zbędne „metrowe zestawy” książek i zeszytów ćwiczeń do klas I-III. Dzieci należałoby wyposażyć w cienkie podręczniki a wszelkie inne pomoce wybierać z bogatej oferty wydawniczej, w zależności od konkretnej klasy, od konkretnego ucznia. Czasem być może wystarczą pomoce „tworzone” przez same dzieci – na zachodzie jest to najczęściej stosowana praktyka. Pomysł pracowania z konkretnymi zestawami zeszytów ćwiczeń jest destrukcyjnym pomysłem dla prawidłowego procesu edukacyjnego, w którym decydującym elementem jest indywidualizacja.
Warto postawić sobie pytanie: Co z tym stanem rzeczy – „komplety” materiałów do nauczania wczesnoszkolnego – zrobić? Zapraszamy do dyskusji. Czekamy na państwa wypowiedzi. Zamieścimy je na stronie. Pytania i problemy do namysłu:
1. Jak tworzyć indywidualne programy dla konkretnej klasy bazujące na zainteresowaniach klasy?
2. Jak tworzyć i gromadzić bazę pomocy „dydaktycznych” i „ćwiczeniowych” do naszych indywidualnych programów dostosowanych do konkretnego zespołu klasowego?
[1] J. Strelau, Psychologia. Podręcznik akademicki, T. II, s. 133.
[2] J. Strelau, Psychologia. Podręcznik akademicki, T. II, s. 120.
[1] : Z Diagnozy Społecznej wynika, że połowa uczniów nudzi się w szkole.
- To zwiększa skłonność do rozrabiania - mówił prof. Janusz Czapiński, socjolog.
| « poprzednia | następna » |
|---|



